Coraz więcej banków, zamiast czekać na kolejne niekorzystne dla siebie wyroki, proponuje frankowiczom polubowne zakończenie sporu w formie ugody. Dla wielu kredytobiorców to trudna decyzja – ugoda bywa kusząca, bo daje szybkie zamknięcie sprawy, ale niekoniecznie oznacza to samo, co wygrana w sądzie.
Dlaczego banki w ogóle proponują ugody?
Banki od lat przegrywają zdecydowaną większość spraw frankowych, które trafiają przed sąd. Ugoda pozwala bankowi ograniczyć skalę strat, uniknąć kosztownego i długotrwałego procesu oraz – co równie istotne – uniknąć precedensowego wyroku, który mógłby zachęcić kolejnych kredytobiorców do pozywania.
Co zazwyczaj oferuje bank w ramach ugody?
Najczęściej spotykane warianty to:
- przewalutowanie kredytu na złotówki po korzystniejszym kursie, tak jakby kredyt od początku był złotówkowy,
- częściowe umorzenie pozostałego zadłużenia,
- rozłożenie pozostałej spłaty na nowych warunkach.
Warunki konkretnej propozycji zawsze zależą od indywidualnej sytuacji – wysokości pozostałego zadłużenia, momentu zawarcia umowy oraz polityki danego banku w danym okresie.
Ugoda czy pozew – co się bardziej opłaca?
To pytanie nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi, ale warto znać kilka faktów, które pomagają podjąć świadomą decyzję:
Argumenty za ugodą:
- szybsze zakończenie sprawy (miesiące zamiast lat oczekiwania na prawomocny wyrok),
- brak ryzyka związanego z długością i nieprzewidywalnością postępowania sądowego,
- brak kosztów sądowych i mniejsze obciążenie czasowe.
Argumenty za drogą sądową:
- w zdecydowanej większości prawomocnie zakończonych spraw frankowych sądy orzekają na korzyść kredytobiorców, często unieważniając umowę w całości,
- unieważnienie umowy zwykle oznacza dla kredytobiorcy znacznie korzystniejsze rozliczenie niż jakakolwiek ugoda proponowana przez bank,
- ugoda bywa świadomie skonstruowana tak, by wyglądała atrakcyjnie, choć w rzeczywistości bank pozostaje przy części korzyści, których w przypadku przegranej w sądzie by nie zachował.
Na co zwrócić szczególną uwagę przed podpisaniem ugody
- Czy ugoda całkowicie zamyka drogę do dalszych roszczeń – większość ugód zawiera klauzulę zrzeczenia się wszelkich przyszłych roszczeń wobec banku, także tych związanych z ewentualnymi przyszłymi zmianami w orzecznictwie
- Jak wygląda rzeczywiste rozliczenie finansowe – warto policzyć, ile realnie zapłaci się bankowi przy ugodzie, a ile przy najbardziej prawdopodobnym scenariuszu sądowym (unieważnienie umowy)
- Czy propozycja uwzględnia już poniesione koszty – w tym dotychczas zapłacone raty, odsetki i inne opłaty
Czy warto się śpieszyć z decyzją?
Bank zwykle daje ograniczony czas na przyjęcie propozycji ugody, co samo w sobie bywa formą presji. Warto pamiętać, że odrzucenie ugody nie zamyka drogi do sądu – a to właśnie droga sądowa, przy obecnym stanie orzecznictwa, zwykle daje kredytobiorcy najkorzystniejszy wynik finansowy, choć wymaga więcej czasu i cierpliwości.
Podsumowanie
Decyzja o przyjęciu ugody czy skierowaniu sprawy do sądu powinna być podejmowana po dokładnej analizie konkretnej propozycji banku oraz aktualnej sytuacji orzeczniczej w podobnych sprawach. To, co dla banku jest sposobem na ograniczenie strat, niekoniecznie musi być najlepszym rozwiązaniem dla kredytobiorcy.
Jeżeli otrzymał Pan/Pani propozycję ugody od banku i zastanawia się, czy warto ją przyjąć, zapraszam do kontaktu i przesłania propozycji do analizy przed podjęciem decyzji.
adw. Marcin Gębicki
Kancelaria Adwokacka Marcin Gębicki
ul. Szkolna 16, Chełm | Obsługa klientów z całej Polski
tel. 601 227 679
e-mail: kontakt@marcingebicki.pl